dżefo
fb
tw
g+
lin
lfm
bs

Polo v3.0

Przez ostatnie lata na pozór niewiele się działo. Tu dokupiłem jakiś znaczek, tam dywanik, a tu jeszcze wymieniłem uszczelkę drzwi. Nie zmienia to faktu, że rok 2014 stanął pod znakiem (niekoniecznie udanego) remontu blaharsko-lakierniczego. W roku 2015 z kolei zacząłem stopniowo realizować swoje marzenie sprzed lat, a mianowicie Polo 86c G40. Wiązało się to z zakupem silnika, a w późniejszym czasie kompletnego Polo 86c2f G40. Tym samym powolutku zacząłem doprowadzać wszystkie elementy do jak najlepszego stanu, a tam gdzie to możliwe: poprawiać fabrykę. Minęło sporo czasu, koszty okazały się astronomiczne, ale realizacja planu powoli dobiega końca: prawdopodobnie w ciągu najbliższych tygodni Polo wyjedzie z garażu. Już nie mogę się doczekać! (13.03.2017)

Polo! Kupiłem znowu Polo! Pogięło mnie do reszty, ale... mogę znów jeździć Polo ;) Co więcej, pomimo słabszej motorowni w postaci 55-konnej jednostki NZ, Polo zdecydowanie nadrabia braki szybkim kolorem :) (19.12.2013)

 

Garstka suchych faktów:

Motorownia:

Mody:

Wydech:

Nadwozie:

Zawieszenie:

Audio:

Wyposażenie:

Worklog:

Polo v2.5

Wszystko zaczęło się z początkiem 2010 roku, który był bardzo dotkliwy dla mojej osoby. Niepowodzenia na studiach spowodowały, że popadłem w mocną stagnację i nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Z pomocą przyszedł kolega Fox, który zmotywował mnie do podjęcia pracy i zakupu samochodu. Początkowo chciałem kupić Audi 80, lecz Fox jako wierny fan Polówek zaraził mnie pasją do tego samochodu. Wybór padł na model 86C2F z prostej przyczyny - był to ten sam samochód, który wtedy posiadał Fox, dzięki czemu mogliśmy łatwo współpracować przy obu samochodach. Szybko jednak znaleźliśmy w okolicach Krakowa przedstawiciela poprzedniej generacji, wyposażonego w upragniony przeze mnie silnik o oznaczeniu 3F w bardzo przystępnej cenie. Nie mogłem odmówić...

Po krótkiej konsultacji okazało się, że samochód jest unieruchomiony od długich miesięcy i właściciel nie wie co odpowiada za ten stan rzeczy. Po przyjeździe na miejsce, Fox szybko zdiagnozował usterkę jaką był uszkodzony sterownik wtrysku silnika (samochód, pomimo wieku, wyposażony był w silnik na pełnym wtrysku Digifant z "komputerem", który zarządzał tym cyrkiem na kółkach).

Wyruszliśmy z impetem zahaczając o wystający z ziemi pręt do zamykania bramy wjazdowej. Samochód miał zamontowane zawieszenie obniżające go o około 8cm, przez co trzeba było uważać na każdą dziurę i przeszkodzę na drodze. Właściciel nie ceregielił się z pojazdem - Polo z łatwością osiągało prędkości przekraczjące 150km/h na wiejskich drogach. Zachęcony tym faktem, zdecydowałem się na zakup czegoś, co później okazało się jeżdżącą trumną.

Po zakupie, późnym wieczorem w Wieliczce, zostawiłem Michałowi samochód do odstawienia w garażu, ja natomiast wróciłem do domu samochodem mojej mamy. Jakież było zdziwienie Michała, gdy samochód odmówił zapalenia. Okazało się, że poprzedni właściciel podmienił akumulator na martwą jednostkę... Następne tygodnie mijały na przywróceniu samochodu do stanu używalności. Z fabryki pojazd wyjechał wyposażony w serce o pojemności 895ccm zasilany gaźnikiem, natomiast jednostka 3F trafiła tam z rozbitego Polo 86C2F. Jako, że był to (jak już wspomniałem) silnik na pełnym wtrysku, niezbędna była dodatkowa pompka paliwowa. Ta została dosztukowana na uciętym kablu od przedłużacza ogrodowego, natomiast sama pompka była niewiadomego pochodzenia, niemniej jej głośność była porównywalna do reszty samochodu, który praktycznie nie miał wydechu. Takich "smaczków" było zdecydowanie więcej i koniecznych napraw było całe mnóstwo...

Zimą 2010 roku, silnik przeszedł kapitalny remont, albowiem zalewany olejem mineralnym i piłowany na zimno, został przytarty. Tłoki po demontażu serducha okazały się porysowane i zostały wymienione, podobnie jak spora część pozostałych komponentów. Wszystko było na dobrej drodze, ja docierałem silnik jeżdżąc sobie po autostradzie ze stałą prędkością obrotową 3000RPM, po czym postanowiłem przyjechać do przyjaciela na skróty. Droga ta okazała się zabójcza, albowiem z powodu niskiego zawieszenia samochodu, przywaliłem dokładnie w śrubę do spuszczania oleju z miski olejowej. W efekcie przejechałem kilka kilometrów bez oleju, zatrzymawszy samochód po zorientowaniu się, że "coś jest nie tak". Akurat pech chciał, że miałem zamontowany licznik z Golfa mk1, który co prawda ma obrotomierz, ale dioda od ciśnienia oleju nie działa...

Samochód znów trafił do warsztatu, tym razem do wymiany był wał korbowy ze wszystkimi panewkami. Naprawa dłużyła się ponad przyzwoitość, ale tym razem miałem szczęście o tyle, że dość egzotyczny silnik 3F, tą część miał wspólną ze znacznie popularniejszymi jednostkami AAV i NZ (podziękujmy Niemcom za stworzenie programu ETKA (: ). Tymczasem, w garażu rozbierając coraz to kolejne części samochodu, doszedłem w końcu do gołej blachy, która okazała się mocno przegnita. Zrodził się wtedy pomysł zakupu samochodu, który fabrycznie wyposażony był w silnik na wtrysku, a do tego był w lepszym stanie blacharskim.

Po krótkim przejrzeniu Allegro, szybko okazało się, że w Nowym Sączu jest taki samochód. Polo Fancy z roku 1988 to ostatnie lata produkcji tego modelu, jako jedyny wyposażony w zderzaki i lusterka malowane w kolor nadwozia. Ponadto, ten egzemplarz okazał się być zachowany w bardzo dobrym stanie, pomimo kilku mniejszych kolizji. Wszystkie progi i nadkola były w idealnym stanie, a w środku tapicerka była idealnie czysta. Tym razem również szybko podjąłem decyzję o zakupie.

W ten sposób, kontynuowałem rozwój projektu. Wszystkie zakupione elementy przełożyłem z poprzedniego Polo, a silnik w końcu doczekał się finiszu remontu, także również został przełożony do świeżo zakupionej karoserii.

Kolejne miesiące mijały na dopieszczaniu posiadanego samochodu. Robiłem poprawki lakiernicze, wymieniłem elementy wnętrza i kupiłem felgi "z epoki" od Foxa, jakimi były BBS Mahle 13" ET13.

Jednakże, ciągłe zakupy i całkowite oddanie się czterem kółkom spowodowały, że studia zaczynały leżeć odłogiem, a ja zaczynałem odczuwać na kieszeni moje perfekcjonistyczne podejście do sprawy. Na przełomie 2011 i 2012 roku podjąłem decyzję o sprzedaży samochodu Foxowi, który od tamtej pory kontynuuje rehabilitację samochodu. Pomysłów jest całe mnóstwo, tylko czas i pieniądze są ograniczeniem... Ale powoli, do wszystkiego dojdziemy i kto wie - może kiedyś odkupię samochód z powrotem ;)

Garstka suchych faktów:

(dotyczy tylko Polo v2.0 wzwyż)

Wydech:

Nadwozie:

Zawieszenie:

Audio:

Motorownia:

Wyposażenie:

(dotyczy tylko Polo v2.0 wzwyż)

Worklog: